Nahacz, "Bocian i Lola"
Gdzieś przeczytałem zdanie, które szło mniej więcej tak: „to bardzo nieprzyjemna sprawa, kiedy kobieta płacze tak, żeby nikt tego nie zauważył': A potem Lola nakładała mocny makijaż, usiłowała oszukać sine fragmenty twarzy kilkoma warstwami pudru, misteria i skupienie jej ruchów, podczas nanoszenia kolorów na twarz, przypominały mi układanie mandali. Nosiła go zawsze w torebce, razem z lusterkiem, które chowała zazwyczaj w rękawie, wszystko pod kontrolą. Nie mogłem niczego zauważyć. Budziła się chyba o wiele wcześniej niż ja, bo zawsze była, kiedy jej potrzebowałem, kiedy musiałem jej dotknąć, żeby uświadomić sobie, gdzie jestem. Musiała się budzić wcześniej, żeby zamaskować te wszystkie ślady, które na niej zostawiałem. Robiło się ich coraz więcej, na całej skórze, miała ją napiętą, pozbawioną gładkich miejsc, pełną fragmentów, z których wyrastały mikroskopijne haczyki. Zaczepiały się o moją skórę, kiedy kochałem się z Lolą, musieliśmy być w ubraniach, inaczej cała ta sprawa robiła się zbyt bolesna.
Nahacz, "Bocian i Lola"
Nahacz, "Bocian i Lola"
Autor:
ania
o
02:11
Etykiety:
mogłem złamać wiele więcej a złamałem tylko ręce,
violent femmes
| Reakcje: |
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)












0 komentarze:
Prześlij komentarz